Pokemon GO czyli jak przetrwać w świecie Pokemonów

Pokemonowe szaleństwo dopadło nawet kwaterę główną Zombie Zone. Otrzymałem super tajny link do zainstalowania aplikacji na moim smartfonie, gdyż jest ona jeszcze niedostępna w Europie.

Stworzyłem swoją postać, ubrałem ją w taktyczne ciuchy 😉 i w ten oto sposób od wczoraj zostałem trenerem pokemonów.

Pewnie wielu z Was uzna, że ten wpis totalnie nie pasuje na ZZ i nieźle mnie porąbało… Jednak jestem za rozpowszechnianiem każdej formy aktywności, która zmusza dzieciaki do wyjścia z domu. Gdy sięgnę pamięcią w dawne, odległe czasy, to mój dzień wyglądał następująco: budziłem się w okolicach 9 rano, biegłem umyć zęby, wciągałem krótkie spodnie, łapałem w dłoń jakąś kanapkę i po 10 minutach byłem już na zewnątrz. Tam czekał na mnie mój kuzyn i razem eksplorowaliśmy świat. W wakacje często wyjeżdżałem na wieś do babci gdzie całymi dniami w lesie grało się w piłkę, budowało szałasy, chodziło na polowania, łapało: motyle, żaby, traszki i inne ciekawe stworzenia. Nikt wówczas nie wiedział co to kleszcze a dzień w 4 ścianach spędzało się tylko w razie niepogody lub gdy miało się przysłowiowy szlaban. Pamiętam, że gdy dostałem na gwiazdkę pierwszą konsolę Pegasus to i tak graliśmy na niej tylko po kilka godzin w Contrę czy Mario. No ok może wspaniały kartridż Złota Piątka oraz strzelanie do kaczek zatrzymały mnie przy TV na dłużej. Ciekawe czy ktoś to jeszcze pamięta 🙂

kaczki

Dzisiejsze czasy są straszne. Dzieciaki siedzą w domach przed telewizorami, konsolami, tabletami… osiedla są puste, w lasach nie da się spotkać żywej duszy. Jedyną wzmożoną aktywność odkryłem w poprzednim tygodniu, podczas mistrzostw Euro 2016. Na osiedlowym boisku piłkarskim brakowało miejsc stojących, młodzież na chwilę ostawiła Fifę, wyszła z domów wystrojona w korki i odblaskowe stroje piłkarskie. Lans na maxa! Jednak mało kto z nich potrafił kopać piłkę a kondycji brakowało już po 10 minutach. W sumie gdzie mieli się tego nauczyć jak połowa z nich ma zwolnienia z lekcji WF. Euro się skończyło, boisko znów jest puste. Krótko mówiąc Ronaldo płakał jak to widział.

Wracając do pokemonów to wydawało mi się, że żyję zdrowo i sportowo. Nie korzystam z samochodu i rzadko kiedy z komunikacji miejskiej. Wszelkie km pokonuję z przysłowiowego „buta” lub na rowerze. Staram się biegać z różnym skutkiem, co weekend robię kilka km po lesie. No ok może od 2 lat omijam siłownię szerokim łukiem, ale ona nie jest aż tak potrzebna do łapania pokemonów. Przez te wszystkie aktywności wydawało mi się, że jestem w miarę sprawny. Jednak po wczorajszym dniu mam mega zakwasy i ledwo żyję.

Wtorek był wyjątkowo zwariowany korzystając z tego linka Pokemon GO zainstalowałem aplikację (instalujecie na własne ryzyko, mi żaden wirus się na smartfonie nie zagnieździł więc źródło jest chyba dobre). W kilka chwil stworzyłem postać i ruszyłem do lasu szukać pokemonów. Zrobiłem tam 7km i udało mi się złapać kilka małych twardzieli.

  IMG_2016-07-13-11202517 IMG_2016-07-13-11025623 IMG_2016-07-13-10584650

Po powrocie do domu pochwaliłem się na facebooku fotą z moich polowań. Po krótkiej chwili otrzymałem telefon od znajomych czy idę z nimi na spacer dalej polować. Tym razem za obszar poszukiwań wyznaczyliśmy obrzeża miasta. Aplikacja jest w wersji Beta więc może nie wszystko jest jeszcze dopracowane. Ogólnie poszło nam słabo… w okolicznym lesie nie złapaliśmy nic, a podczas 10km trasy przez okoliczne wioski udało się dorwać kilka sztuk.

IMG_2016-07-13-21005978

Napiszę teraz jak prawdziwy survivalowiec powinien przygotować się do takiej wyprawy 🙂

Należy zabrać ze sobą:

  • powerbank – gra zżera baterię niemiłosiernie przez 3h potrafi zdoić z Samsung galaxy s6 90% mocy
  • napoje
  • coś do jedzenia
  • wygodne buty – japonki oraz szpilki odpadają – gra wciąga i planowany 2km spacer może zakończyć się po 10km
  • krzesiwo
  • kompas

2 ostatnie na wypadek gdyby ktoś zabłądził w lesie a bateria w telefonie padła do zera.

Kilka wskazówek, które udało mi się odkryć podczas 1 dnia gry.

  • kulki tzw. pokeballe, którymi rzucamy w Pokemony się kończą więc trzeba dobrze celować
  • rzucamy pokeballem gdy celownik się zmniejszy, wtedy podobno są większe szanse na trafienie pokemona
  • dodatkowe kulki możemy zdobyć w „PokeSpotach” miejsce te są często na mapie zaznaczone przy kościołach, ratuszach, szkołach, różnych zabytkach. Fajny pomysł bo można zwiedzić ciekawe miejsca w okolicy. Dodatkowe pokeballe otrzymujemy też gdy nasza postać przeskoczy o level wyżej. Można też je kupić w virtualnym sklepie jednak tej opcji nie polecam.
  • w mieście natkniecie się na „PokeGymy” areny walki, na które możecie wystawiać Wasze pokemony. W moim mieście chyba opanował je ktoś kto ma dużo wolnego czasu zostawił tam tak silne stworki, że nie odważyłem się podjąć walki.
  • w prawym dolnym narożniku ekranu znajduje się zakładka „nearby” coś jakby detektor pokemonów w pobliżu. Odległość od pokemona wyznaczają ślady. Wg mojej obserwacji 3 ślady to może być nawet 1km, 2 ślady około 200 metrów, 1 już bardzo blisko.
  • nie zrażajcie się gdy na swojej drodze napotkacie dwudziestego szczura „Rattata”. Łapcie wszystkie. Gdy wejdziecie w zakładkę ze złapanymi pokemonami kliknijcie w nie i możecie je sprzedawać klawiszem „transfer” Profesorowi… nie pytajcie kto to 😀 Ten jegomość za każdego pokemona płaci jednego cukierka. Zostawcie sobie jednego najsilniejszego szczura i zmutujcie go za te cukierki. Powstanie coś takiego jak poniżej,

received_1207732455937754

  • ostrzegam przed nietoperzami. W nocy udało mi się zlokalizować jednego jednak skubany jest tak cwany, że straciłem na niego wszystkie pokeballe. Gra niestety tak mnie wciągnęła, że o 22 objechałem rowerem wszystkie okoliczne kościoły aby zdobyć więcej darmowych kulek i upolować dziada. Jednak już żadnego nie spotkałem.

IMG_2016-07-13-21331023

  • każdy trener w plecaku ma przedmiot o nazwie „Incense” kadzidło, dodaje on survivalowego smaczku. Działa jak zanęta przez 30 minut i przyciąga do nas dzikie pokemony.
  • Z PokeSpotów oprócz kulek czasami wypadają jajka i to jest najciekawsze. Jajko wkładamy do inkubatora i musimy przejść z nim w zależności od jajka od 2 do 10km aby się wykluł z niego pokemon. Pomysł jest rewelacyjny bo nie da się wskoczyć w samochód i przejechać 10km aby przyśpieszyć procek wykluwania. Inkubator przestaje działać gdy nasza prędkość przekroczy 5km/h.

Pisząc ten tekst zastanawiam się czy coś mi nie odwaliło na stare lata i czy wszystko ze mną ok. Jedno jest pewne gra zmusza do aktywności i wyjścia z domu. Sam łapię się na tym, że za dużo czasu spędzam przed komputerem a na pewno zdrowiej jest pobiegać po okolicy za pokemonami. Pradawne motto głosi „Zbierz je wszystkie!” i gdybym był młodszy to byłby to dla mnie super sposób na spędzenie wakacji.

 


  • enary

    Gra tak szybko stała się hitem jak szybko zniknął na nią hype… Stała się po prostu nudna.